Land Serwis

Grat 2 (2009) - Robert Kufel i Dominik Samosiuk

07 Pazdziernika 2010
Sztywna rama, mocny silnik, mosty portalowe i mechaniczna wyciągarka – taki dotąd obowiązywał przepis na idealną terenówkę przeprawową. Grat 2 należący do Robert Kufla, a skonstruowany przez jego pilota, Dominika Samosiuka, otwiera jednak zupełnie nowy rozdział w off-roadowej książce kucharskiej. Ryzyko budowy nowego auta według zupełnie nowej receptury opłaciło się, czego dowodem są zwycięstwa w Magam Trophy 2009 i Transgothica Maraton 2009, a także bardzo dobre wyniki w Pucharze Polski, Poland Trophy czy rajdzie Drezno-Wrocław. Przyszłość należy do „Kuflowozów” – tę opinię słyszy się coraz częściej.

- Założenia były proste: auto miało być lekkie, mocne i niskie – mówi Dominik Samosiuk, szef firmy 4XDRIVE. – Tak abym musiał jak mniej chodzić, ciągnąc linę wyciągarki…

Zastosowanie tradycyjnej ramy to ogromny balast, z którym nikt dotąd nie potrafił wygrać. Obowiązywała opinia, że w ciężkim terenie tylko takie rozwiązanie jest możliwe. Dominik postanowił jednak utorować zupełnie nową drogę. Poligonem doświadczalnym był Grat I z 2007 roku, budowany z myślą o ciężkich rajdach przeprawowych. Wtedy po raz pierwszy zrealizowana została klatka przestrzenna, która pomyślnie zdała testy w terenie, budząc ogromne niedowierzanie wśród braci off-roadowej. Auto było udaną konstrukcją, co udowodniło zajmując II miejsca w cyklach Poland Trophy i Pucharu Polski 2008, a także wygrywając Wałeckie Błota i Bezdroża oraz Kalenicę. – Nie wszystko jednak spełniało nasze wymagania – mówi Dominik. – 3-litrowy turbodiesel nie posiada nadmiaru mocy, a mosty z Patrola GR nie zachwycają prześwitem. Dlatego postanowiliśmy rozwinąć nasz pomysł, budując Grata 2, w którym chcieliśmy wyeliminować wszystkie wady „jedynki”.

W Gracie 2 wady udało się nie tylko wyeliminować, ale i przy okazji dodać całe mnóstwo zalet. Możliwości auta całkowicie przerosły oczekiwania jego właściciela. Samochód, który został zbudowany do rajdów przeprawowych, jak się okazało, wyśmienicie radzi sobie również w maratonach. – Było to dla nas dość duże zaskoczenie – ocenia Dominik. – Ciężkie zwolnice, mimo wszystko dość spora wysokość konstrukcji, wcale nie stawiało nas w roli faworytów. Do prawdziwego ścigania się w terenie budowałbym zupełnie inną rajdówkę. Ale nie ukrywam – bardzo cieszy mnie uniwersalność Grata. Dzięki temu mogliśmy wreszcie wystartować z Robertem w rajdzie Drezno-Wrocław, który bardzo często oglądaliśmy w roli kibiców (zawodnicy niemal przejeżdżają pod naszymi domami).

Proces budowy Grata 2 poprzedziły bardzo wymagające prace przy projektach ramy przestrzennej oraz zawieszenia. – Namęczyłem się jak diabli – wspomina Dominik. – Rama, choć przestrzenna, wcale nie musiała wyjść lekka. Trzeba było bardzo nakombinować się. Sporo czasu spędziłem nad rysunkami w AutoCadzie. Było to prekursorskie rozwiązanie, więc ciężko było się na kimkolwiek wzorować. Najwięcej czasu zajęło mi przede wszystkim opracowanie konstrukcji zawieszenia.

Roboty ruszyły pod koniec 2008 roku. Jako datę końcową przyjęto start rajdu GER. Udało się niemal w ostatniej chwili. Grat wprost z warsztatu trafił na trasę maratonu i dotarł do jego mety! Wygrać jeszcze się udało z powodu kilku drobiazgów. – Przez pewien czas mieliśmy kłopoty ze sprzęgłem. Na rajdzie pojawiły się również problemy z temperaturą – okazało się, że Grat nie lubi zbyt długo ścigać się, jadąc na maxa – a także z elektryką: wciąż gasło nam jedno ze świateł. Wszystkie te kłopoty są już rozwiązane i… chyba nie mamy już innych powodów do zmartwień!

Skrzynia z Robura, kierownica z... Malucha

Grat 2 napędzany jest 4.4-litrową jednostką V8 BMW o szacunkowej mocy 287 KM i maksymalnym momencie 440 Nm. Za silnikiem znajduje się 6-biegowa skrzynia manualna, która również pochodzi z BMW. Kto spodziewa się, że w Gracie zastosowano wyłącznie części „z górnej półki”, tego już w tym momencie zaskoczymy. Kolejnym elementem układu napędowego jest skrzynia redukcyjna z… Robura! – Jest dosyć ciężka, ale praktycznie niezniszczalna i na dodatek posiada fabryczne PTO – wylicza Dominik. – Z jej kupnem nie ma problemu. Oczywiście wysokie prędkości obrotowe, które jej zaaplikowaliśmy, to dla niej trudny test, dlatego wymieniliśmy w niej wszystkie łożyska i oleje. Odtąd ani razu nas nie zawiodła. Przełożenia w reduktorze Robura są dosyć szybkie, co z kolei kompensowało dość wolne obroty naszych mostów. Nadawała nam się więc idealnie!

Grata wyposażono oczywiście w mosty portalowe Volvo Laplandera, do których zamocowano potężne koła: 36-calowe Simexy (36x12,5x16) z wewnętrznymi beadlockami założone na lekkie, aluminiowe felgi z… osobowego Mercedesa. Kontrolę nad kołami sprawują hamulce Brembo. W zawieszeniu zastosowano wahacze własnego projektu oraz amortyzatory FOX. Przekładnia kierownicza pochodzi z Patrola, ale sama kolumna i kierownica wraz z włącznikami z… Malucha! – To rozwiązanie nad wyraz praktyczne – śmieje się Dominik. – Kolumnę z Patrola trzeba by szukać długo i na dodatek sporo by kosztowała. A części do Małego Fiata są w każdym sklepie motoryzacyjnym!

Bak paliwa ma 70 litrów i wystarcza na przejazd około 130 kilometrów w ciężkim terenie. Na rajdzie Drezno-Wrocław pozwalał jechać nawet 150 kilometrów. Układ paliwowy posiada zdublowane pompy Boscha. Chłodnica została wykonana na zamówienie i umieszczona z tyłu. Przez pewien czas zawodnicy mieli kłopoty z temperaturą, które wynikały z niedość wydajnych wentylatorów. – Rozwiązanie podszepnął mi Albert – mówi Dominik. – Wiadomo, że problemy z przegrzewaniem się mają zazwyczaj auta francuskie. Dlatego dokupiliśmy dwa duże wentylatory, które są dla nich przeznaczone (bodajże produkcji Renault) i… odtąd zapomnieliśmy o kłopocie.

Zupełnie osobny rozdział to układ wydechowy – przygotowany i wykonany przez śląską firmę MG Motosport. – Właściciel zakładu to prawdziwy pasjonat wydechu! Gadaliśmy chyba przez kilka godzin. Jest cholernie dobry i robi doskonałe rzeczy. Polecam go każdemu! – zachwyca się Dominik.

Obowiązkowym elementem wyposażenia Grata musiały być oczywiście wyciągarki. Także i tutaj szef 4XDrive nie poszedł utartą drogą – zamiast powszechnie stosowanej wyciągarki starowskiej postanowił zamontować dużo lżejszy mechanizm z BRDM-a. – Ma aluminiową obudowę, przez co waży tylko 50 kilogramów, czyli o 20 kg mniej niż w Starze. Posiada wprawdzie trochę wolniejsze przełożenia, ale to nie problem, bo mamy przecież aż 6 biegów. Zupełnie nam to nie przeszkadza, że koła kręcą się trochę szybciej od zwijanej liny. Wciąganie pod górę idzie nam szybko i płynnie.

Z tyłu auta zamontowany jest szybki Warn XP, który pomaga przy zjazdach oraz przy asekuracji bocznej. Przydaje się dość rzadko, bo Robert Kufel większość przeszkód zwykł pokonywać na kołach…

Kabina wyposażona jest m.in. w fotele kubełkowe Bimarco, pasy bezpieczeństwa Sparco, dwa metromierze Explony (Repeatre i Dakar) i wodoszczelnego (przetestowane na jednej z przepraw podczas Drezno-Wrocław) Garmina 278 z anteną zewnętrzną.

Potwór wagi lekkiej

Kolejnym smaczkiem z Gracie 2 obok reduktora z Robura i kierownicy Malucha są… przednie reflektory Żuka. Na szczęście to nie jedyne oświetlenie auta, które ponadto wyposażone jest w halogeny Wesema oraz Hella (na dachu). Z boku i z tyłu umocowano także tanie reflektory robocze, które dość rzadko są wykorzystywane.

- Generalnie cel udało się osiągnąć – podsumowuje Dominik. – Auto mamy szybkie, mocne, z dobrym prześwitem, a co najważniejsze – lekkie. Gdy go ważyliśmy przed Great Escape Rally (z kołem zapasowym, po zatankowaniu), miał 1590 kilogramów. Teraz może celeb gossip być trochę więcej, bo np. 40-metrową sztuczną linę wymieniliśmy na 80-metrową stalówkę „dziesiątkę”, ale na pewno zamykamy się w wyniku 1630 kilogramów.

Zdaniem projektanta samochodu, trudno już zejść niżej. Dowodzą to szczegółowe wyliczenia: silnik i skrzynia BMW ważą 294 kg, przedni most (z kołem i wahaczami) – 250 kg, tylny most – 210 kg. Goła klatka przestrzenna – wykonana z gatunkowej stali i rur Ø45 liczy 210 kg. „Oszczędzając” na klatce, auto mogłoby przestać być bezpieczne. Trudno również znaleźć równie mocny, a zarazem lekki silnik. – Ale nie ma rzeczy niewykonalnych – śmieje się Dominik. – Wszystko oczywiście zależy od budżetu. Choćby na samych fotelach kubełkowych można zaoszczędzić sporo kilogramów – nasze ważą po 12 kg, a można znaleźć takie po 4 kg – oczywiście za bajońską kasę.

Tegoroczny, bardzo udany sezon załoga Robert Kufel – Dominik Samosiuk praktycznie już zakończyła. Pozostał już tylko jeden rajd, na którym jeszcze będzie okazja ją zobaczyć – Zmota Challenge. W przyszłym roku takich okazji na pewno nie zabraknie. Zawodnicy przymierzają się nawet do arcytrudnej Ładoga Trophy, której termin koliduje jednak z Magam Trophy. A w międzyczasie Dominik myśli już o… Gracie 3. – Jestem bardzo zadowolony z Grata 2 – mówi skromnie. – Ale mam już kilka pomysłów, co można by w nim poprawić, aby stał się jeszcze lepszy!

Text: Arek Kwiecień Fot. Dominik Samosiuk / 4xdrive, Arek Kwiecień / Sigma Pro
 
(artykuł pochodzi z 2009 r.)

GRAT 2 - BUDOWA:

Inne zmoty:

  • Atleta z Brodnicy, czyli jak dłubnąć Patrola
    Atleta z Brodnicy, czyli jak dłubnąć Patrola
    Startująca niebieskim Patrolem „ekipa z Brodnicy” to jedna z najlepszych załóg Polskiej Ligi Przeprawowej, mająca na swym koncie również wiele innych sukcesów. Dotychczasowy samochód nigdy ich nie zawiódł, ale w tym roku zapadła decyzja o budowie jego następcy. W nowym projekcie dominującym elementem stały się mosty Unimoga, na które założone potężne, rolnicze „jodły”.
  • Hendrick Commando, czyli Wrangler w kamaszach
    Hendrick Commando, czyli Wrangler w kamaszach

    Jeep Wrangler, podobnie jak jego pradziad Willys MB, ma szansę zostać wcielony w szeregi US Army, która szuka obecnie pojazdu terenowego charakteryzującego się niską ceną, skromną wagą i wysoką uniwersalnością. Wrangler spełnia wszystkie te oczekiwania i na dodatek jego wersje militarne są już gotowe. Skonstruował je... zespół wyścigowy (specjalizujący się w serii NASCAR) - Hendrick Motorsports, nadając im nazwę Hendrick Commando.

  • UAZ 469B (2003) - Krzysztof Dudek
    UAZ 469B (2003) - Krzysztof Dudek

    W rajdach zwyciężają terenówki przygotowane do startów w profesjonalnych serwisach. Szansę na pokonanie naprawdę trudnych przeszkód mają auta produkcji amerykańskiej, japońskiej i może niemieckiej. Zabawa w off-road przeznaczona jest wyłącznie dla ludzi majętnych, których stać na drogie samochody, kosztowne naprawy oraz... częste wizyty na stacji benzynowej. Te popularne opinie nie do końca są prawdziwe. Najlepszym na to dowodem jest pan Krzysztof Dudek z Krakowa i jego UAZ.

  • Mitsubishi L200 Strakar Łukasza Komornickiego – mistrzowska ewolucja
    Mitsubishi L200 Strakar Łukasza Komornickiego – mistrzowska ewolucja
    Rok 2003. Carlos Sousa i Henri Magne zajmują 4. miejsce w rajdzie Dakar i wygrywają Puchar Świata FIA w rajdach cross-country. 10 lat później Łukasz Komornicki i Artur Kołodziej zdobywają tytuły wicemistrzów FIA CEZ i II wicemistrzów RMPST 2013. Co ich łączy? To samo auto – Mitsubishi L200 Strakar.
  • Projekt SVM inż. Rafała Radulskiego – ciąg dalszy nastąpił
    Projekt SVM inż. Rafała Radulskiego – ciąg dalszy nastąpił

    Od ukazaniu światu pierwszego opisu Projektu SVM minęło ponad dwa lata. Czas niekrótki, ale wykorzystany pracowicie. Swój pomysł rozwijałem nieśpiesznie, ale szczegółowo, przemyślanie. Dziś jest gotowym do wdrożenia projektem, dokumentacją techniczną, a efektem końcowym ma być samochód terenowy... Ale zacznijmy od początku.

  • Krok po kroku... prosto na Dakar. Mitsubishi Pajero T2  Norberta
    Krok po kroku... prosto na Dakar. Mitsubishi Pajero T2 Norberta "Walka" Walkiewicza
    Oglądając styczniowe zmagania podczas jednego z najsłynniejszych rajdów świata, często wydaje nam się, że jest to impreza zamknięta, niedostępna dla ludzi, którzy po prostu chcieliby wziąć w niej udział. Niestety bywa i tak, ale co zrobić, gdy chęć udziału w rajdzie staje się głównym celem w życiu i kiedy wszystkie plany powoli zaczynają układać się tylko w tym kierunku – w stronę Dakaru? Najlepiej iść krok po kroku do celu – celu, który obrał człowiek taki jak my sami. Czy jego zmagania okażą się  walką z wiatrakami, czy wręcz przeciwnie – wyjedzie na swój wymarzony rajd? Tego dzisiaj jeszcze nie wiemy, ale mamy okazję, aby przyjrzeć się nieco bliżej przygotowaniom i planom Norberta "Walka" Walkiewicza ze sQuadu Olsztyn Rally Team, które swój finał mają znaleźć w Ameryce Południowej.