Land Serwis

Przed startem Baja Russia 2014. Rozmawiamy z Martinem Kaczmarskim

Z Martinem Kaczmarskim, 9. zawodnikiem Dakaru 2014, rozmawiamy o rozpoczynającej się Baja Russia 2014, śniadaniach z Peterhanselem i Al-Attiyahem, i nauce pobieranej u Krzysztofa Hołowczyca.

ZOBACZ TAKŻE MINI maxi wyzwanie. Rozmawiamy z Martinem Kaczmarskim, kierowcą X-Raid


20140214_63841Arek Kwiecień: - 9. miejsce w dakarowym debiucie... Lepszego wyniku chyba nie mogłeś sobie wymarzyć?
Martin Kaczmarski: - Marzyłem o pierwszej dwudziestce. Dziewiąta pozycja brzmi jak piękny sen i takie też we mnie wzbudza teraz wspomnienia i emocje. Jechałem pokornie po doświadczenie, naukę i weryfikację poziomu moich umiejętności przy innych zawodnikach Cross Country, a wracam z takim wynikiem. Do tego media przywitały mnie określeniami „rewelacja rajdu Dakar” czy „nadzieja motorsportu”. To naprawdę bardzo miłe.

- Krzysztof Hołowczyc nieustannie podkreśla, jak dumny jest ze swojego ucznia (on w swoim debiucie był 60.). Na czym konkretnie polegała jego rola bycia Twoim nauczycielem?
- Podczas Dakaru z Krzyśkiem spędzałem wiele „nierajdowego” czasu, choć szczerze mówiąc, nie było go za wiele. Analizowaliśmy trasy, kto jak pojechał, co można było zrobić lepiej, gdzie były błędy. Dawał mi uwagi na dzień następny, bo część tych tras kojarzył z lat poprzednich. Zawdzięczam mu bardzo dużo, tym bardziej że wszystkie jego uwagi wdrażałem od razu w życie. Dawał mi też ogromne wsparcie psychiczne, bo czasem były naprawdę trudne momenty.

- Co w Dakarze okazało się najtrudniejsze? W pewnym momencie miałeś podobno chwile załamania...
- Dakar to ogromny wysiłek fizyczny, walka z samochodem, piekielnym gorącem, zmęczeniem. Ale to także, a może przede wszystkim mordercze wyzwanie psychiczne. Wszystko siedzi w głowie: to, jak przejedziemy trasę, ale także jak jesteśmy odporni na stres czy jak walczymy z pokusą np. bardziej ryzykownej jazdy. Ja miałem dołek po kilku pierwszych dniach, kiedy to po odcinku wysiadając skrajnie zmęczony z 2014_BajaRussia_Start_01_57124samochodu, zdałem sobie sprawę z tego, że nie minęła nawet połowa rajdu. Drugi moment przyszedł właśnie w połowie, kiedy to po dniu odpoczynku trudno było przestawić się z powrotem na rajdowe tryby.

- Dakar obserwowałeś wcześniej w TV i internecie; w ubiegłym roku rajd oglądałeś jako widz. W jakim stopniu Dakar „od środka” różni się od tego, który znają kibice?
- W każdym. Mimo tego, że wiedziałem, że będzie ciężko, wiedziałem, co może się wydarzyć i jakie teoretycznie mogę mieć problemy, to i tak każdego dnia czekało na mnie jakieś zaskoczenie. Dopóki człowiek nie przeżyje takiej próby, to nie wie tak naprawdę, jak zareaguje na nią jego organizm i psychika.

- Jesteś członkiem najlepszego zespołu rajdowego świata. Ale sytuacja z „team orders” wskazuje, że nie wszystko w nim jest idealne. Jak oceniasz postawę Stephane'a Peterhansela? Jakim szefem jest Sven Quandt? Czy również w trakcie rajdu otrzymałeś zadania, które miałeś wypełnić?
- Odpowiem krótko, ale jak najbardziej zgodnie z prawdą. To jest jedna z tych rzeczy, która od środka wygląda właśnie inaczej niż na zewnątrz. Bo w teamie nic się o tym nie mówiło, nikt nic nie komentował, tak naprawdę wszystko szło z przekazu medialnego. Dlatego też moja wiedza na ten temat jest zerowa. Sven Quandt jest bardzo przyjaznym człowiekiem, bardzo go szanuję i owszem, rozmawiałem z nim o moich zadaniach do wypełnienia. Czyli przede wszystkim o dojechaniu w jednym kawałku do mety. Był zaskoczony moim wynikiem, bardzo mi gratulował na mecie.

2014_Russia_98625- Jak się odnajdywałeś się w gronie dakarowych sław?
- To początkowo nie było takie proste, bo goście, których zazwyczaj oglądałem w telewizji, którzy byli poza jakimkolwiek zasięgiem, teraz nagle stali się moimi kolegami z teamu. Na rajdzie jemy razem posiłki i omawiamy szczegółowo trasy. Dostaję od nich bezcenne rady, a także jak np. w przypadku Nassera, szczere pozarajdowe zaproszenia do wspólnych treningów. No powiem, że trudno się do tego przyzwyczaić.

- Powrócę do pytania, które zadawałem Ci już w poprzedniej rozmowie – dziś MINI nie ma już przed Tobą tajemnic, wcześniej zaś miałeś okazję startować również Toyotą Hilux Overdrive. Czy nie żałujesz zamiany auta? W czym MINI jest lepsze od Hiluxa? Giniel De Villiers i Marek Dąbrowski pokazali, że Toyoty również są szybkie i niezawodne...
- Oczywiście, że Toyoty to szybkie i niezawodne samochody i także robiły świetne wyniki podczas Dakru. Ale na pewno nie żałuję zamiany! Sposób, w jaki MINI porusza się na trasie, jak ze mną współpracuje zdecydowanie bardziej mi leży. Oczywiście musiałem się nauczyć tego samochodu, ale dziś mogę zdecydowanie powiedzieć, że czuję się w nim pewniej niż w Toyocie.

- Czy mógłbyś zdradzić nieco szczegółów logistyki X-Raidu? Czy masz okazję (i potrzebę) trenować nim między rajdami? Jak np. w Rosji będzie wyglądało Twoje wsparcie techniczne?
- Każdy trening pomiędzy rajdami jest bezcenny, ale moje treningi najczęściej odbywają się za kierownicą Lancera i organizuję je na własną rękę. Oczywiście na dzień przed każdym rajdem w sezonie, gdzieś w sąsiedztwie wyznaczonych odcinków specjalnych, czyli w zbliżonych do danych rajdowych warunków, mamy X-RAIDOWE testy w Mini. Rajd w Rosji rozgrywa się niespełna miesiąc po Dakarze, przez co logistyka jest wyraźnie utrudniona. Samochody moje i Vladimira Vasilyeva pokonały Atlantyk drogą lotniczą, a teraz tu na miejscu będą wspomagane przez dwie ciężarówki serwisowe X-RAIDU.

201402_11866- Wspólnie startujecie w polskiej reprezentacji, ale jednocześnie jeździcie w konkurencyjnych zespołach. Jakie panują stosunki pomiędzy polskimi załogami MINI i Toyot?

- Poland National Team jest poza rywalizacją MINI i Toyoty. Znamy się, lubimy, a przede wszystkim pomagamy sobie podczas rajdów. Podczas jednego z Dakarowych odcinków stawiałem wywróconą Toyotę Adama Małysza i Rafała Martona na koła, byłem szczęśliwy, że mogę pomóc kolegom w trudnej sytuacji na odcinku. Nie myślisz wtedy o czasie czy rywalizacji teamów.

- Po upalnym Dakarze czeka Cię teraz start w mroźnej Rosji. Jakie przyjąłeś założenia przed Baja Russia? Czy planujesz starty we wszystkich rundach Pucharu Świata FIA?
- Na pewno śnieg i lód to nowe dla mnie warunki rajdowe, dlatego Rosję traktuję jako poligon doświadczalny. Czy wystartuję we wszystkich rundach? Tego jeszcze nie wiem, ale na pewno chciałbym w tym sezonie zgromadzić jak najwięcej punktów. A wszystkie oczywiście przy udziale mojego portugalskiego pilota Filipe Palmeiro, z którym współpracuje mi się idealnie.

- Na których rajdach zobaczymy Cię w Polsce?
- Na pewno będę na Baja Poland! Bardzo chcę pojechać we własnym kraju i w końcu przed swoimi kibicami.

- celeb gossip Dzięki za rozmowę tuż przed prologiem Baja Russia. Jedź w ślady Justyny Kowalczyk i Kamila Stocha!

Rozmawiał: Arek Kwiecień, fot X-Raid

2014_BR_26661