Africa Eco Race 2016 - śladami Thierry'ego Sabine'a (relacji część I)

O mecie w Dakarze marzą wszyscy off-roaderzy, nawet ci którzy rywalizują w "Dakarze" rozgrywanym w Ameryce Południowej. Klasyczna trasa prowadząca z Francji do Senegalu, przez góry Maroka i piaski Mauretanii, posiada niesłabnącą siłę przyciągania, która wynika choćby z blisko 40 lat tradycji zapoczątkowanej przez Thierry'ego Sabine'a. Od ośmiu lat sukcesorem jego idei jest rajd Africa Eco Race, który wciąż pozwala zawodnikom zmierzyć się z off-roadową legendą Czarnego Lądu.

Organizacyjnym sukcesem tegorocznej imprezy było wyznaczenie honorowego startu w Monako - europejskiej stolicy sportu motorowego. Po badaniach i odprawie technicznej zawodnicy rozpoczęli swą Wielką Przygodę żegnani przez licznie zgromadzonych  kibiców. Dużym ułatwieniem dla uczestników rajdu było zorganizowanie promu z miejscowości Sète, co wyeliminowało z programu długą dojazdówkę na południe Hiszpanii, jak miało to miejsce rok temu. Rajdowy konwój złożony z blisko 200 pojazdów (rajdówek, wozów serwisowych i pojazdów organizatora) 27 grudnia 2015 ruszył w kierunku Afryki.


ETAP I (29 grudnia) Nador – Jorf El Hamam: 613 km – OS 100 km (skrócony do 47 km)

Po dwóch nocach i dniu spędzonym na Morzu Śródziemnym prom z karawaną Africa Eco Race przypłynął do Nadoru z 3-godzinnym spóźnieniem, zmuszając Rene Metge'a i Jeana-Louisa Schlessera do anulowania odcinka specjalnego dla motocykli oraz skrócenia go do 47 km dla samochodów i ciężarówek. Oes miał być zapowiedzią rajdu, prezentacją różnorakich wyzwań typowych dla rajdów cross-country, z którymi przez 2 tygodnie będą zmagać się zawodnicy. Ostrożność i skupienie wymagane były już od pierwszych kilometrów, bo życie i rajdy lubią płatać figle.

Rozgrzewkową próbę, która faworyzowała auta z napędem na cztery koła, najszybciej pokonał Kazach Yuriy Sazanov w swoim Hummerze. Za nim uplasował się kolega z teamu MOBILEX - Kanat Shagirov w Toyocie. Kolejne czasy uzyskali Portugalczyk Ricardo Leal Dos Santos w Nissanie i dobry znajomy polskich rajdowców Balzas Szalay w Oplu, który rok temu... zakończył na tym oesie swą przygodę, rolując na zakręcie. Pecha nie pozbył się całkowicie, bo i tym razem otrzymał karę 3 minut, która zepchnęła go na 9. miejsce. W klasie ciężarowej byliśmy świadkami pokazu siły Kamazów (Kuprianova i Shibalova), które atakowały już od pierwszych metrów.


ETAP II (30 grudnia) Jorf El Hamam – Tagounite: 403 km – OS 313 km

Koniec rozgrzewki. Czas na poważne wyzwanie. Zawodnicy zostali rzuceni na głęboką wodę... nawigacji, co znalazło odbicie w znacznych różnicach czasowych na mecie odcinka. Doświadczony Jean-Pierre Strugo skwitował krótko: „To wcale nie było takie proste ”! Zawodnicy naprawiali uszkodzone układy paliwowe, przebite koła (rekordzista aż cztery!), niektórzy (Jean Antoine Sabatier) korzystając z dobrej passy, wyprzedzali nawet po 10 samochodów, inni zaś urywali zawieszenia i gubili koła.

Pal Anders Ullevalseter w ubiegłym roku zapowiadał przejście na emeryturę, ale gdy nadszedł start AER2016, nie potrafił się oprzeć żądzy powrotu na pustynię. Wsparty odpowiednim zastrzykiem finansowym ze strony sponsora, ponownie stanął do walki na kołach swego KTM, by walczyć w szczytnym celu - za każde zwycięstwo oesowe miał obiecaną premię finansową, którą miała trafiać na konto Fundacji Fabrizio Meoniego. Uskrzydlony Pal wygrał inauguracyjny odcinek z miażdżącą przewagą 24 minut nad rywalami. Wielu zawodników wyglądało na rozkojarzonych urodą pięknej Rosjanki Anastasii Niftontovej (7. na mecie), która ma na swym koncie tytuł mistrzyni świata. Dzień okazał się pechowy dla dwóch motocyklistów, którzy w wyniku niefortunnych upadków musieli wycofać się z dalszej rywalizacji.

Nowy PROTO w rękach doświadczonego Mathieu Serradoriego to potencjalna maszynka do wygrywania mimo pokonanych w testach zaledwie 1000 kilometrów. Francuz o blisko półtorej minuty pokonał lidera Yuria Sazanova w Hummerze, który mimo to zachował prowadzenie w generalce. Na trzecim miejscu finiszował Oscar prowadzony przez Antona Grigorovaa. 

W klasie ciężarowej niespodzianek nie było. Pierwszy na mecie zgłosił się Kamaz prowadzony przez Antona Shibalova, który zajął zarazem 3. miejsce w klasyfikacji generalnej dnia (samochodów i ciężarówek). Za nim finiszował kolejny Kamaz (Kuprianova), a po nimi Tatra (Tomecka), przywołując tym samym wspomnienie starych czasów rajdu Paryż-Dakar, kiedy to te dwa właśnie zespoły zacięcie rywalizowały między sobą. 


ETAP III (31 grudnia) Tagounite – Assa: 558 km – OS 451 km

W ostatni dzień starego roku zaplanowano 451-kilometrowy odcinek specjalny, który miał być najtrudniejszym wyzwaniem na terenie Maroka. Organizatorzy zapowiadali, że niektórzy zawodnicy mogą spędzić sylwestrową noc poza obozowiskiem... Choć trudności oesu potwierdziły się, ciężarówka „sprzątająca” trasę musiała pomóc jedynie 3 zakopanym pechowcom. Wieczorem wszyscy więc zameldowali się, by wypić lampkę szampana oraz zjeść foie gras i deser niespodziankę, zafundowany przez niezawodną ekipę cateringową JDB.

Trzeci oes po raz kolejny wygrał Pal Anders Ullevalseter przed Anastasiyą Nifontovą, co zapewne wjechało (sic!) na ambicję wielu zawodnikom. Trzeci czas uzyskał Andrew Newland, wicelider rajdu. W sezonie 2015 załogi z Kazachstanu startowały w wielu imprezach, znacznie podnosząc swe umiejętności, co znalazło odzwierciedlenie w wynikach. Etap wygrał lider rajdu Yuriy Sazanov, a 3. czas uzyskał Kanat Shagirov (przedzielił ich Pascal Thomasse). Jean Antoine Sabatier mimo problemów z pedałem gazu i straty 20 minut zachował drugą pozycję w klasyfikacji generalnej. W klasie ciężarowej nikt nie bawił się w zakłady, wiedząc, że i tak oba Kamazy (jeden z instalacją LPG) zajmą miejsca na czele.


ETAP IV (1 stycznia) Assa – Remz El Qubir: 409km – OS 409 km

Zabawa noworoczna trwała krótko, bowiem w pierwszy dzień Nowego Roku zaplanowano długi, 400-kilometrowy oes, na szczęście o niewygórowanych trudnościach.

Wśród motocyklistów niezmordowany „wiking”, mimo wywrotki i uszkodzonego hamulca, wciąż nie miał równego sobie.  Jako drugi na metę wpadł Norbert Dubois, którego ścigała nieustępliwa Nifontova. Francuz nie mógł wyjść z podziwu dla kunsztu jej jazdy: - Ostatnie dwadzieścia kilometrów musiałem mocno się starać, by dotrzymać jej kroku - mówił. Pal umocnił się na pozycji lidera z  ponadgodzinną przewagą nad Newlandem i Nifontovą. 

Początek oesu okazał się trudny i wymagający dla samochodów, które miały duże problemy z ogumieniem. Lider Sazanov aż czterokrotnie używał lewarka, a Serradori od ciągłego pompowania uszkodził kompresor. Jeszcze większe kłopoty spotkały Grigorova i Leal Dos Santosa, którzy na mecie zjawili się z blisko 4,5-godzinną stratą. Etap wygrał ostatecznie Bugga One, prowadzony przez Jeana-Antoine'a Sabatiera, który sprawił sobie piękny prezent na początek roku. Drugi czas uzyskał Pascal Thomasse (pomimo dwóch „kapciów”), a trzeci Kanat Shagirov. Problemy z oponami nękały również ciężarówki, co nie przeszkodziło jednak Antonowi Shabilovowi zająć czwarte miejsce i objąć prowadzenie w klasyfikacji... łącznej: samochodów i ciężarówek! Pech na początku roku spotkał natomiast Tomecka, który przebił oponę i uszkodził amortyzator.


ETAP V (2 stycznia) Remz El Quebir – Dakhla: 695 km – OS 453

Najdłuższy etap na terenie Maroka był wyzwaniem dla umiejętności nawigacyjnych zawodników. Nawet stary wygra, jak Per Anders Ullevalseter, zabłądził już na samym początku oesu, a wraz z nim... grupa około dwudziestu czołowych zawodników. Trwało to na tyle długo, że zostali na trasie dogoniły ich auta startujące o wiele później. Norweg ostatecznie utrzymał prowadzenie w rajdzie, ale wiceliderką została Nifontova, która zepchnęła oczko niżej Newlanda, finiszującego na odległej, 23. pozycji. W klasie samochodów najszybszy jest ponownie Shagirov przed Grigorevem i Serradori, a w klasie ciężarówek - Shibalov. który spadł jednak za drugie miejsce w klasyfikacji łącznej.

Po 5 dniach walki zaplanowano dzień odpoczynku - dla kierowców, ale wytężonej pracy - dla mechaników. Później granica i – przez kolejny tydzień – piach mauretański już niemal do samej mety.

CDN

text: Kamil Jabłoński, AK, fot. Allain Rossignol