Land Serwis

Toyota Tacohil - amerykański sen zespołu RaceCars

Janusz Ellert i Tomek Kwaśniewski po dwóch latach nieobecności na rajdowej scenie wracają na trasy w nowym aucie. Toyota Tacohil zbudowana w warsztacie ProXcars to prototypowa rajdówka wykorzystująca elementy m.in. Tacomy, Hiluxa, Land Cruisera 120 oraz licznych podzespołów stosowanych na co dzień przez amerykańskich off-roaderów. Premierowy start już za tydzień na Baja Drawsko, a dla rozbudzenia apetytu posłuchajcie opowieści Janusza o niepowtarzalnej Toyocie Tacohil:

Pomysł na nową rajdówkę rodził się, jak to zazwyczaj bywa, jeszcze podczas startów poprzednim samochodem. Patrol V8 w rajdach amatorskich był samochodem mocnym, dość niezawodnym i w pewnym warunkach nawet dość szybkim. Jednak widzieliśmy, że pewnych mankamentów, takich jak waga, wysoko położony środek ciężkości czy spora masa nieresorowana dwóch sztywnych mostów po prostu nie obejdziemy.

Nowy samochód miał być bezkompromisową rajdówką, lżejszą, bezpieczniejszą, szybszą i  przede wszystkim z lepszym zawieszeniem. Z drugiej strony mimo ciągłego wsparcia firmy Mosso, musieliśmy pamiętać, że dysponujemy - nazwijmy to - rozsądnym (jak na półprofesjonalny motorsport) budżetem, zarówno jeśli chodzi o zakup samego samochodu, jak i jego późniejszy serwis i eksploatację. Dlatego zapadła decyzja o budowaniu nowej rajdówki według swojego pomysłu i założeń.

Planując jej koncepcję, z jednej strony inspirowaliśmy się filozofią firmy Overdrive, która zwłaszcza w początkowej latach swojej działalności budowała rajdówki, wykorzystując sporo  seryjnych części danego producenta. Z drugiej strony zerkaliśmy  na rynek amerykański, na którym wybór sportowych podzespołów dedykowanych do seryjnych samochodów i oferta lokalnych producentów zdają się nie mieć granic.

W podobnym momencie i zupełnie niezależnie wpadliśmy na ten sam pomysł co Hubert i Dominika Odejewscy - bazą miała zostać Toyota Tacoma, samochód niezwykle popularny w USA, bazujący na tej samej „platformie” co Toyota Land Cruiser 120, FJ Cruiser czy 4Runner. Całość miała zostać więc poskładana z „klocków Toyoty” nałożonych na przestrzenną ramoklatkę uzupełnioną konglomeratem amerykańsko-europejskich części i patentów motosportowych.  

Niestety podaż Tacomy w Polsce, modelu niedostępnego w sieci Toyoty na Europe, okazała się znikoma, a my dodatkowo chcieliśmy samochód po tzw. fabrycznym tuningu TRD (Toyota Racing Developement) doposażony w kompresor. Padła więc decyzja na ściągnięcie egzemplarza z USA. Trwało to wiele miesięcy, z różnymi przygodami po drodze, ale w końcu dopięliśmy swego.

Kolejnym wyzwaniem było znalezienie osoby lub firmy, która zrozumiałaby tę naszą dość ogólną na tamtym etapie koncepcję i podjęłaby się jej wykonania. I tak z polecenia Marcina Biadały trafiliśmy do garażu ProXcars Adama Szelerskiego. Nie znaliśmy się wcześniej poza widzeniem się z rajdów, ale imponowała mi niesamowita niezawodność i skuteczność GRATA zbudowanego w ProXcars, którym startował Marcin.

Decyzja zapadła podczas godzinnej rozmowy telefonicznej. Trochę na zasadzie "dobrze nam się gada - to jedziemy z tematem"! Oczywiście jak to bywa w takich przypadkach życie zweryfikowało nasze luźne podejście do planowania i mimo że od razu założyliśmy sobie cały sezon na budowanie, to z czasem wszystko nam się rozjechało i pozmieniało. Zrobiły się z tego dwa sezony, więc przynajmniej na dyskusje było dużo czasu.

Oprócz rozgadania były jeszcze dwie inne przyczyny opóźnienia: na etapie planowania myśleliśmy jeszcze o rajdach amatorskich, takich jak MT Rally czy rajdy z serii Gothica. Trzy lata temu RMPST w pewnym sensie dopiero zaczynały się odradzać, a pierwsze kroki stawiał cykl RPPST. W trakcie budowy zauważyliśmy, że chcemy brać w tym udział. Mieć samochód przygotowany do walki w pucharze, następnie w mistrzostwach w grupie Open, a po niewielkich modyfikacjach być może nawet w grupie T1. Wymogło to na nas zastosowanie kilku zmian konstrukcyjnych i wielu homologowanych elementów w rodzaju bezpiecznego zbiornika paliwa i foteli, przewodów paliwowych i hamulcowych w stalowym oplocie, i tak dalej...

Po drugie, pracując z Adamem już na "żywym organizmie", zaczęliśmy się posuwać w coraz bardziej zaawansowane modyfikacje. W zasadzie nie były to już tylko przeróbki. Adam stworzył zupełnie nowy samochód od podstaw, pozostawszy tylko przy ogólnym założeniu, że składamy go z „klocków Toyoty”.

Ostatecznie z Tacomy pozostał tylko silnik doładowany kompresorem TRD, przednie hamulce TRD i skrzynia biegów. Zgadza się (dobrze widać na zdjęciach) - wybraliśmy automat. Skąd taka idea? Za oceanem tak robią i jest to generalnie temat na osobny wpis,  ale jestem gotów bronić naszej decyzji. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że kilka osób połamało sobie zęby na takim pomyśle i zakładam możliwość, że będę się musiał z niego wycofać. Póki co testy wypadają pomyślnie.

Silnik i skrzynia są zamocowane do pozostałości oryginalnej ramy, będącej bazą  klatki przestrzennej, do której mocowane jest już bezpośrednio tylne zawieszenie i panele karoserii. A że strasznie nam się podoba tak zwany dakarowy Hilux, to zrezygnowaliśmy z Tacomy i dzięki Remigiuszowi Kleinowi celebrity news mamy „plastikowego” Hiluxa. Najpierw roboczo, a potem finalnie przylgnęła nam więc do niego nazwa „Tacohila”.

Reszta układu przeniesienia napędu pochodzi z Land Cruisera 120. Skrzynia rozdzielcza - ponieważ zapewnia stały napęd na 4 koła z mechanizmem różnicowym Torsena. Dyfry -  ponieważ mają wolniejsze przełożenie i dostępne w Polsce w przeciwieństwie od tych z  przełożeniami z Tacomy. Tylny most jest trochę szerszy i wyposażony w  tarcze (Tacoma w oryginale ma bębny (sic!)). Dodatkowo solidnie go wzmocniliśmy i wyposażyliśmy w samoblokujący mechanizm różnicowy Detroit Truetrackfirmy Eaton działający na podobnej zasadzie jak mechanizm Torsena.

Przednie zawieszenie to kompletny zestaw wahaczy górnych i długich dolnych  amerykańskiej firmy Total Chaos. Amerykanie nazywają to Long Travel suspension, ponieważ zapewnia ponad 30 cm skoku przednich kół. Zestawy Total Chaos cieszą się najlepszymi opiniami na amerykańskich forach,  są wykorzystywana nawet przez półamatorskie zespoły startujące w Dakarze, a dodatkowo znajdują się w polskiej dystrybucji w ofercie Bush Taxi Off-Road Center. Tylne zawieszenie to tzw. 4-link, według projektu Adama, pozwalający na uzyskanie aż 45 cm skoku!

W kwestii amortyzatorów, które traktujemy jako jeden z najważniejszych elementów całej konstrukcji, od początku zdecydowaliśmy się na kontynuowanie współpracy z firmą SX Racing, która tym razem wykonała je dla nas całkowicie „customowo” pod nasze potrzeby i dla konkretnego samochodu. Począwszy od koloru amortyzatorów, poprzez rozmieszczenie by-passów po ich całkowite rozmiary i charakterystykę. Toyota posiada więc  8 amortyzatorów, na które - trochę wzorem z amerykańskich rajdów Baja - składają się 4 zupełnie różne pary.

Rozmieszczenie głównych elementów w samochodzie - począwszy od rozstawu osi, a skończywszy na umiejscowienia silnika - nie ma nic wspólnego z żadną seryjną Toyotą, ani nie jest też wierną kopią Hiluxa Overdrive. Wszystko robiliśmy pod nasze własne preferencje, co z kolei powodowało, że wszystko poza częściami mechanicznymi trzeba było obmyślić i wykonać od podstaw.

Pierwsze krótkie testy przekroczyły nasze oczekiwania. Nie mieliśmy jeszcze okazji zważyć gotowego samochodu, ale wydaje się być bardzo lekki i szybki. Premierowym sprawdzianem zarówno dla auta, jak i dla nas po ponad 2-letniej przerwie, będzie pierwsza runda Pucharu Polski w Drawsku, na którą nie możemy się już doczekać!

text: Janusz Ellert, fot. archiwum  RaceCars,  ProXcars



Pierwsze testy w terenie i ustawianie zawieszenia w "Tacohilu" za nami! Nasza nowe V6 nie brzmi już jak V8, ale wciąż jest głośno i skoro w Formule 1 poradzili sobie z downsizingiem to my tez musimy

Opublikowany przez Racecars na 23 marca 2016

Inne zmoty:

  • Land Rover Zordrag wg Rayo4x4 (2010)
    Land Rover Zordrag wg Rayo4x4 (2010)
    Gdyby na rajdzie Drezno-Wrocław odbywał się automobilowy konkurs Mistera Piękności, Land Rover Zordrag skonstruowany przez firmę Rayo4x4 byłby murowanym faworytem do zwycięstwa. Myśl ta bynajmniej nie jest podszytą ironią, bowiem pomarańczowa rajdówka Jacka Iskry i Michała Wiewiórowskiego, chlubić się może nie tylko zewnętrzną urodą, ale i niezwykle frapującym wnętrzem.
  • Eurofighter, czyli Polacy w służbie Jej Królewskiej Mości
    Eurofighter, czyli Polacy w służbie Jej Królewskiej Mości

    Eurofighter to spécialité de la maison angielskiej firmy Off Road Armoury, której szefem jest Rob Butler - zwycięzca m.in. King of Italy 2015 i uczestnik amerykańskich zawodów King of Hammers. Właścicielem najnowszego egzemplarza rajdówki został niedawno Rafał Wyrzykowski, który wraz z Wiesławem Wójcikiem wystartował nim w zawodach King of Wales 2015 (więcej na ten temat). Dziś zdradza nam sekrety konstrukcji angielskiego "grata".

  • SAM MRT08 kontra Grat 2 (2009): Równi, ale różni
    SAM MRT08 kontra Grat 2 (2009): Równi, ale różni

    Grat 2 Roberta Kufla i Dominika Samosiuka oraz SAM MRT08 Włodzimierza Grajka i Rafała Ciepłego przeczą Norwidowskiej tezie, że nie potrafimy pięknie się różnić.

  • SAM K-1
    SAM K-1 "Mocodawca" (2004) Piotra Gadomskiego - siła jest z nimi

    Tabun 340 koni mechanicznych okiełznanych pod maską samochodu, zawrotny moment obrotowy 450 Nm - nic dziwnego, że SAM-a K-1 Piotra Gadomskiego i Rafała Ciepłego - zdobywców 3. miejsca w tegorocznym sezonie Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych - ochrzczono mianem "Mocodawcy".

  • I tak oto stał się Savage EVO.6 - narodziny Dzikusa
    I tak oto stał się Savage EVO.6 - narodziny Dzikusa

    Pięć lat pracy. Sześć wcieleń pojazdu, które na początku było zwykłą Toyotą Land Cruiser 2.4, by z czasem przeistoczyć się wyczynową zmotę klasy Adventure. Mnóstwo pomysłów, modyfikacji i testów. Poznajcie historię Savage'a EVO.6, czyli po polsku - Dzikusa, spisaną przez jego właściciela Marcina „SAWKĘ” Sawę.

  • Łotewski OSCar eO - pierwsza elektryczna terenówka w historii Dakaru
    Łotewski OSCar eO - pierwsza elektryczna terenówka w historii Dakaru
    Zespół Latvian Rally Raid z siedzibą w Rydze jeszcze zanim rozpoczął się Dakar 2012, już może świętować zwycięstwo – ich rajdówka OSCar eO będzie pierwszym autem napędzanym silnikiem elektrycznym w historii, który stanie na jego starcie. Łotewski zespół okazał się lepszy od teamu McRae, który również przygotowywał do startu elektryczne buggy McRae ProDakar 4x2 z Timem Coronelem za kierownicą. Ekologiczny projekt McRae został jednak odłożony na przyszły rok.