Land Serwis

Dzip Dagmary Kowalczyk, czyli zaciągnąć Jeepa do warsztatu

Długo dzwoniłam, męczyłam, targowałam się jak fachowa przekupa. Wreszcie... jest! Trafiony – zakupiony Jeep, prawie Wrangler, trafił w moje ręce. Znaliśmy się już wcześniej, gdy w 2010 roku zadebiutowałam nim w kobiecym rajdzie pod Krakowem. Potem nasze drogi się rozeszły, aż do września ubiegłego roku. Zaprzyjaźniony właściciel sprzedał mi go praktycznie za cenę złomu. I się zaczęło.

ZOBACZ TAKŻE: Power Off-Road Team w sezonie 2012: misja wykonana | Off-roadowy parytet. Dagmara Kowalczyk dołącza do Power Off-Road Team

Roman Popławski, mój nade odporny na fundowane przez mnie wszelakie stresy pilot, rzucił hasło: lekka przebudowa. Ja sprytnie spakowałam walizki i ruszyłam na Rainforest Challenge, a szef fabryki zmot wszelakich „Autoservice-Bis” z Wilczyna zakasał rękawy. W pierwszej wersji miało skończyć się na przeglądzie mechanizmów i przebudowie klatki. Tak, by cała góra powstała od nowa. Ale wiecie, jak to jest. W tej materii plany zawsze ulegają modyfikacjom. Tym razem nastąpiła całkowita inwigilacja w każdą, nawet najmniejszą część składową mojego wymarzonego, czerwonego autka. A ja dostawałam tylko zdjęcia coraz większej demolki samochodu. Martwić się czy zaufać? Zdecydowanie zaufałam. Jeśli ktoś własnoręcznie wystrugał „Black Tanka”, to i z nieco nadgryzionego zębem czasu auta zrobi prawdziwe cudo. Nie myliłam się, ale po kolei.

Główne założenie – zdjąć kilkadziesiąt kilogramów ukrytych w ciężkiej ramie (z której wysypano cztery wiadra piachu), potężnym zderzaku, masce, pancernej płycie wyciągarki, atrapie i nadkolach. Zmienić środek ciężkości - przesunięcie w dół koła zapasowego i zbiornika paliwa wymusiło przebudowę praktycznie całego tyłu. Koło jest położne niżej o 35 cm, zbiornik, choć większy od poprzedniego, wpuszczony w podłogę. Tył nadwozia skrócono tak, by kąt natarcia wynosił 85 stopni. Koniec? Nic z tego.
Pora na przód, który praktycznie powstał od nowa. Gdy potężny zderzak, którym można było kłaść drzewa i pancerna płyta wyciągarki z hukiem wylądowały na złomie, ekipa stworzyła wszystko od nowa. Z gatunkowej stali, aluminium i plastiku.

Teraz podwozie - rozkład mas przy dość ciężkim silniku (Daihatsu Rocky) nie był zbyt korzystny, więc przedni most został przesunięty do przodu o 120 mm. Wydłużenie rozstawu osi miało poprawić warunki jezdne i zmniejszyć efekt wybijania tyłu. Rozkład mas – rewelacja. Przód od tyłu jest cięższy zaledwie o 30 kg. Cały ciężar rozłożony jest między mostami. Po wyczerpujących i trwających ponad 1000 godzin zabiegach, Jeep zbił wagę do 1780 kg. Wynik niezły, przy dość ciężkim silniku, skrzyni i reduktorze.

Ekipa tak się rozpędziła, że zmieniła też zawieszenie. Przy współpracy z firmą Bush Taxi z Krakowa dodała amortyzatory ze sprężynami Profender. Oczywiście bumpstopy, wydajny amortyzator skrętu i nowe drążki kierownicze były już tylko kropką na „i”. Jeep został też uzbrojony w dwie elektryczne wyciągarki Dragon Winch i pomalowany w barwy czarno-czerwone. Na zdjęciach wyglądał jak wesoły resorak dla grzecznej dziewczynki. Świeży, błyszczący, dopieszczony w każdym centymetrze. Na żywo – szok! To naprawdę ten sam samochód? Odmłodniał co najmniej o kilkanaście lat. Szkoda, że takiej „modyfikacji” nie można przejść osobiście...

Debiut za sterami mojej nowiutkiej terenówki, zaplanowałam w Czeladzi na... - a jakże! - „Off-Roadowym Dniu Kobiet”. I wrażenia z jazdy w porównaniu z 2010 rokiem były zdecydowanie lepsze – Jeep świetnie radził sobie z podjazdami, błotem, koleinami, zawieszenie wybaczało błędy, wyciągarki pracowały bez najmniejszego zgrzytu. Generalnie – idealnie do siebie pasujemy. Nic tylko podejmować kolejne wyzwania i uczyć się od fachowców z „Power Off-Road Team”, w których towarzystwie spędzę tegoroczny sezon.

Rajdowy kalendarz puchnie od nadmiaru wrażeń – będzie bezlitosny „Poland Trophy Dragon Winch Extreme”, będą „Bałtowskie Bezdroża” i szybka jazda na rajdach typu Baja. Tu o pomoc poprosimy starszego brata mojej czerwonej zabawki, surową konstrukcję 300-konnego „Black Tanka”. Część rajdów pojedziemy w czteroosobowym składzie – Romek Popławski z Arturem Owczarkiem i ja z doświadczonym off-roadowcem Wojtkiem Głowackim.

Nie wiem jeszcze, ile tak na prawdę mogę wymagać od mojego Jeepa, a ile on wymaga ode mnie. Mówią, że mogę dużo. Jednak najbliższy start w Poland Trophy Dragon Winch Extreme już dziś podnosi mi ciśnienie. Starcie z zawodowcami to nie bułka z masłem, ale spróbuję. Trzymajcie kciuki!

Naszymi partnerom w sezonie 2013 – firmom Dragon Winch, Elpigaz, Bush Taxi i Profender – dziękujemy za zaufanie i możliwość realizacji rajdowych planów. Moim patronem medialnym pozostaje TVN Turbo.

Cel w sezonie 2013? Ciągle uczyć się i cieszyć pasją, która wyzwala mnóstwo emocji. Spędzać czas z fantastycznymi ludźmi, dla których off-road jest częścią życia. I dzięki swojej pracy promować dyscyplinę, która wciągnęła mnie po samą szyję:)

text: Dagmara Kowalczyk

Dzip Dagmary – dane techniczne:

Silnik

Daihatsu Rocky 2,8 TD 100km

Przyspieszenie

0-100 km/h 12 sek.

Mosty

Nissan Patrol + blokady pneumatyczne

Reduktor

Daihatsu

Skrzynia

Daihatsu

Zawieszenie

Profender Coil Over przód 12” tył 12” + bumpstop

Wahacze

Nissan Patrol hottest celebrities + własnej konstrukcji

Hamulce

Nissan Patrol + korektor siły hamowania

Wyciągarka

2x Dragon Winch kevlar 35m

Kąt natarcia

90 st.

Kąt zejścia

85 st.

Zanurzenie

160 cm

Ogumienie

SIMEX 35x10,5x16 + beadlock

Zbiornik paliwa

85L

Prędkoś max.

125 km/h

Rozstaw osi

2420 mm

Inne zmoty:

  • Nowe życie weterana. Range Rover Classic pełen tajemnic
    Nowe życie weterana. Range Rover Classic pełen tajemnic

    Terenowy klasyk uzbrojony w dwie wyciągarki (w tym jedną mechaniczną!), 33-calowe koła, blokady Maxi Drive i profesjonalne zawieszenie Equipe? Podzespoły, z których posiadania dumna mogłaby być niejedna zmota, to rzadko spotykane wyposażenie w aucie budzącym szacunek z racji swego wieku i dostojeństwa. Czarny Range Rover Classic zbudowany przez krakowski Land Serwis skrywa tajemnice, które czynią go na wskroś wyjątkowym.

  • Suzuki Chimi Ewy i Jacka Prowadziszów – fioletowy klonów pierwowzór
    Suzuki Chimi Ewy i Jacka Prowadziszów – fioletowy klonów pierwowzór
    Kiedy ponad 4 lata temu odwiedzałem Jacka, gdzieś na podwórku dało się zauważyć porozrzucane, a jednak układające się w zgrabną całość elementy składowe obecnego, rajdowo-przeprawowego pojazdu. Chimi, bo o nim mowa, stał się sumą wielu przemyśleń i chęci wprowadzenia zmian do starego, czarno-zielonego Samuraja, któremu przyszło odejść w spokoju. Nie były to tylko przemyślenia Jacka, ale także znaczna ilości propozycji płynących z ust Ewy, która jest kierowcą w tym zespole.
  • Strażacki MAN LE 10.220 – ochoczy ratownik
    Strażacki MAN LE 10.220 – ochoczy ratownik
    Na ich pomoc zawsze można liczyć. Gaszą pożary, ratują ofiary wypadków drogowych, walczą z powodziami i skutkami wichur. Są bezinteresowni, niezawodni i zwykle pierwsi na miejscu. Nic więc dziwnego, że spośród wszystkich instytucji, największym zaufaniem Polaków cieszy się straż pożarna. Aby mogli służyć nam pomocą, muszą jednak dysponować najlepszym sprzętem.
  • Freightliner Argosy – czyli w domu u... Robbiego Gordona!
    Freightliner Argosy – czyli w domu u... Robbiego Gordona!

    Udział w rajdzie tak długim jak Dakar wymaga od zawodników stworzenia sobie zaplecza, który przez długi czas będzie im służył za warsztat, łazienkę, kantynę i sypialnię. Rolę tę pełnią zazwyczaj ciężarówki T5 – mniejsze bądź większe, przysposobione do działania w terenie lub poruszające się tylko po drogach utwardzonych. Nasi koledzy z Race-Dezert.com w trakcie tegorocznej edycji Dakaru otrzymali ekskluzywne pozwolenie od samego Robbiego Gordona na obejrzenie z bliska jego off-roadowego pałacu.

  • Project WJ, czyli WyjątkowyJeep (Grand Cherokee WJ)
    Project WJ, czyli WyjątkowyJeep (Grand Cherokee WJ)
    Wszystko zaczęło się od seryjnego Jeepa Grand Cherokee WJ, który trafił do serwisu MetalPasja na kompleksową przebudowę off-road. Podczas prac tuningowych dżip zyskał zarówno na wyglądzie, jak i charakterze, stając się autem absolutnie wyjątkowym. Jak do tego doszło?
  • Unimog U400 NAC Rally Team – gotowy na wszystko
    Unimog U400 NAC Rally Team – gotowy na wszystko
    Na podbój terenu można wyruszyć samotnie, wyposażając auto w wyciągarki, trapy, podnośniki, komplet narzędzi i części zamiennych. Taki ekwipunek nierzadko stanowi jednak znaczący ciężar, który – zwłaszcza w przypadku długich rajdów cross-country – bywa zbędnym obciążeniem i nierzadko stoi na drodze do zwycięstwa czy wysokiego miejsca w klasyfikacji. Jak wszyscy maratończycy, tak i off-roadowi długodystansowcy wolą walczyć z dystansem „na lekko”, oddając cały swój bagaż pomocnikowi, którego funkcję pełni zwykle szybka ciężarówka. Taki podział ról obowiązuje między innymi w zespole NAC Rally Team.