| Campus Islandia Expedition 2011 (19-27.08) – to już meta |
|
Droga rzeczywiście była nieprzejezdna dla średnio przygotowanych samochodów, parę karkołomnych zjazdów i podjazdów zrobiło na mnie wrażenie. Trasa ta jest praktycznie nieuczęszczana; poruszając się nią, trzeba cały czas na jak największej skali śledzić mapę topograficzną w GPS, aby nie zjechać z wytyczonego szlaku. Jest to niezmiernie ważne z dwóch powodów. Po pierwsze, aby nie rozjeżdżać kołami samochodu delikatnej gleby, po drugie, że za zjechanie ze szlaku obowiązuje mandat w wysokości 3000 Euro. Po kilku godzinach jazdy droga doprowadziła nas do jeziora i według mapy prowadziła wodą po jego brzegu przez około pół kilometra. Znając wypadek czeskiej Tatry, założyłem wodery i ruszyłem wodą, brodząc w około 50-70 centymetrowej wodzie. W połowie jeziora droga na chwilę wchodziła na brzeg jeziora, moje zdziwienie wzbudziły odciśnięte ślady gąsienicy po jakiejś ciężkiej maszynie budowlanej. Od razu zacząłem się zastanawiać, czy aby nie jesteśmy właśnie w tym miejscu, gdzie utonęła Tatra. Dzięki temu spacerowi spokojnie i bez stresu przejechaliśmy jeziorko i ruszyliśmy dalej w trasę. Po kolejnych kilkunastu kilometrach dojechaliśmy do maleńkiego górskiego schroniska położonego nad brzegiem rzeki i otoczonego lawowym lasem. Woda przez tysiące lat wyżłobiła lawę tak, że przypominała drzewa. Dalsza Popołudniem droga doprowadziła nas na wybrzeże. Po drodze udało nam się wypatrzeć stojącą koło warsztatu samochodowego czeską Tatrę, która po paru dniach spędzonych w jeziorze przechodziła gruntowny remont. Wieczorem znaleźliśmy fajny nocleg niedaleko głównej drogi. Ciekawostką tego noclegu był wrak Dakoty DC3 amerykańskiej marynarki wojennej, który awaryjnie musiał lądować 24 listopada 1973 roku. Następny dzień potraktowaliśmy jako etap transportowy. Przemieszczaliśmy się główną drogą w stronę południowo wschodniego kawałka Islandii. Przedostatni dzień naszej wyprawy po Islandii był bardzo napięty. Postanowiliśmy dotrzeć do miejsca, które musieliśmy odpuścić sobie na początku wyprawy, czyli słynnej Askji. Kaldera wulkanu, otoczona ośnieżonym górami Dyngjufjöll, ma rozmiar 50 km², gdzie znajdują się dwa jeziora: najgłębsze na Islandii Öskjuvatn (220 m głębokości) oraz Viti (isl. Piekło) wypełnione ciepłą, siarkową wodą. Ostatnio do jego wybuchu, który wyrzucił popiół na wysokość 8 tys. metrów doszło w 1961. Późną nocą dotarliśmy do kresu naszej podróży, miasteczka Seydisfjordur, ostatni nocleg nad brzegiem fiordu znaleźliśmy na tyłach małej przystani. Poranek przywitał nas piękną pogodą i widokiem majestatycznego promu przepływającego po między otaczającymi go górami. Pozdrawiamy wszystkich którzy śledzili nasze poczynania i zapraszamy do zostania fanami na naszej stronie www.facebook.com/CampusAdventureTeam tam będziecie zawsze znali nasze poczynania. Michał Rej, fot. Piotr Stańczak ZOBACZ TAKŻE: Campus Australia Expedition 2011 (14-18.08) – w krainie czarów | Campus Islandia Expedition (13.08) – nad błękitną laguną | Campus Islandia Expedition 2011 (9-12.08) – polonijne spotkania | Campus Islandia Expediton 2011 – pod wulkanem (3-8.08) | Campus Islandia Expedition 2011 – na oparach (1-2 sierpnia) | Campus Islandia Expedition 2011 – spotkanie z Humbakiem (29-31.07) | Campus Islandia Expedition 2011 – nowe wyzwanie Michała Reja |












