| Campus Islandia Expediton 2011 – pod wulkanem (3-8.08) |
|
ZOBACZ TAKŻE: Campus Islandia Expedition 2011 – na oparach (1-2 sierpnia) | Campus Islandia Expedition 2011 – spotkanie z Humbakiem (29-31.07) | Campus Islandia Expedition 2011 – nowe wyzwanie Michała Reja Nasza dalsza droga na południową część Fiordów Zachodnich prowadziła przez prawie 5-kilometrowy tunel zbudowany kilkanaście lat temu. Ciekawostką tego tunelu jest to, że w połowie jego długości rozgałęzia się na dwa różne tunele prowadzące do odległych od siebie miejsc. Na nocleg docieramy pod ogłuszającą grupę wodospadów. Wirujące białe wody Dynjandi spadają jak po drabinie 100 metrów w dół. Wieczorem dojeżdżamy do położonego w firodzie Fostfjordur miejsca, gdzie na mapie jest zaznaczony basen termalny. Po szybkich oględzinach postanawiamy tam zostać. Nasze lekkie zdziwienie budzi Islandczyk, który podjeżdża, bierze ręcznik z samochodu i mijając basen idzie 50 metrów dalej do strumienia. Okazuje się, że jest tam zrobiony naturalny mini basen, do którego sączy się gorąca woda o temperaturze… 44 stopni. Wieczór oczywiście spędzamy zanurzeni w niej po szyję, co chwila wychodząc na trawkę, aby podmuchy lodowatego wiatru trochę schłodziły nasze ciała. Piątek stanowi dla nas dzień „transportowy” - przemierzamy ponad 300 kilometrów krętych dróg. Towarzyszy nam niesamowity wiatr chcący zepchnąć nasz samochód z drogi, a jego sprzymierzeńcem jest lejący deszcz. Wieczorem docieramy do uroczego miasteczka położonego na klimatycznym cyplu Stykkis-Holmur. Po szybkim zwiedzaniu niedaleko niego rozbijamy obóz, wieczorem zaczyna się przejaśniać, co daje nam nadzieje na przyjemniejszy dzień. W niedzielę po południu docieramy do mieszkającego w Akranes Michała, który prowadzi jedyny na Islandii portal informacyjny w języku polskim www.informacje.is. Miłe spotkanie i przepyszny domowy obiad przeciąga się tak, że zostajemy w gościach aż do poniedziałkowego poranka. Udało nam się znaleźć małą nieopisaną dróżkę prowadzącą z drogi F338 w stronę Geysir. Długo nie myśląc, sprawdzamy w naszym Garminie, czy ona też tam istnieje. Owszem istniała, ale jako szlak. Już parę razy podróżowaliśmy w Islandzkim interiorze tego typu ścieżkami, więc i tym razem ruszamy przed siebie. Niecałe 10 km zajmuje nam co prawda pół godziny - droga okazuje się ścieżką dla quadów wykorzystywaną przez miejscową firmę do wożenia turystów. Noc w interiorze nie należy o ciepłych; gdy piszę tę relację, jest 23:15, a temperatura wynosi 6 stopni Celsjusza. W takich warunkach docenia się takie rzeczy jak ciepłe i oddychające ubrania Campusa, kiedy się siedzi na dworze (vel polu – przyp. red), oraz ogrzewanie Webasto, które pozwala się wyspać w przytulnym cieple. Michał Rej, fot. Piotr Stańczak |












