| Kierunek Mali – część III – wizyta w serwisie blacharsko-lakierniczym |
|
Z czym Ci się kojarzy warsztat blacharsko-lakierniczy? Z kolejką? Długim czasem oczekiwania? Ha! W Mauretanii zajmą się Tobą od ręki. Możesz zaczekać pod daszkiem z kartonu i folii, obsługa rozpali węgiel drzewny i przygotuje herbatę. W ciągu pierwszej godziny będą się z Tobą oswajać, a w drugiej godzinie, przy użyciu swoich telefonów wyślą rodzinie zdjęcia bladej twarzy, która do nich trafiła. W panującym upale ciężko wysiedzieć pod daszkiem, więc wybraliśmy się na miejscowy targ. Nie odważyłem się tam wyjąć aparatu. Nogi w sandałach grzęzły w szarym kurzu. W śmieciach pochodzenia roślinnego można było bez problemu wypatrzeć elementy zwierzęce – np. wielbłądzie ogony ucięte u nasady. Lodówki w sklepach co jakiś czas są włączane do prądu (agregatu) ale na stoisku mięsnym nie słyszano o chłodziarce. Obdarte ze skóry owce? wiszą ukrzyżowane na deskach. W czasie przejazdu przez Mauretanię unikałem mięsnych potraw…
Wieczorem nocujemy na campingu i zacieramy ręce na myśl o czekającym nas wjeździe do Mali… CIĄG DALSZY NASTĄPI…CZYTAJ TAKŻE: Ekspedycja Mali – przez Saharę Zachodnią (część I) | Przez Mauretanię – kierunek Mali (część II) |














