| II etap Baja Carpathia 2011 - do utraty tchu |
|
Najbardziej w kość zawodnikom dawał się najdłuższy, blisko 80-kilometrowy oes, którego spore fragmenty pokonywane były w trakcie rajdu aż czterokrotnie. I to w różnych kierunkach. Coraz większe koleiny, muldy i dziury robiły swoje. – Rajd był bardzo trudny – ocenia Piotr Domownik. – Auta grzały się, kopały, ludzie popełniali coraz poważniejsze błędy. Mój samochód niestety nie sprawował się zbyt dobrze; nie jestem z niego zadowolony. Na ostatnim oesie zawiodła niestety elektronika w silniku i musiałem zjechać z trasy. Ale do mety dotarłem i zostałem sklasyfikowany, choć otrzymałem oczywiście dużą karę. Zawodnicy bardzo pochlebnie wypowiadali się o organizacji rajdu i przygotowaniu trasy. – Można było niemal jechać bez pilota – zachwyca się „Domator”. – Wszystko było pięknie otaśmowane, o zakrętach ostrzegały nas odpowiednie znaki. Super! Z dużymi prędkościami na Baja Carpathia obok Mirka Zapletala podróżowali zwłaszcza dwaj Węgrzy: Balazs Szalay i Karoly Fazekas, którzy do samego końca toczyli zacięty pojedynek o 2. miejsce. Zwyciężył ostatecznie Szalay z niedużą, około 10-sekundową przewagą. Najlepsza z polskich załóg – Konrad Sobecki i Rafał Marton w barwach Tamextreme wywalczyła 6. lokatę. W klasie T2 triumfował Paweł Molgo. – No, przynajmniej T- dwójka mi się w miarę udała! – mówi zadowolony Piotr Domownik, spod którego ręki wyszła rajdówka NAC Rally Team. W narodowej klasie TH świetnie wypadł Robert Łyżwa, który uciekł swym rywalom na ponad 45 minut. Wklasie Quadów czwarte miejsce zajął Andrzej Grzyb. Kolejna runda RMPST będzie miała miejsce w dniach 22-24 lipca na Węgrzech (czytaj: Zamieszanie wokół Prohun 500 – IV rundy RMPST. W zamian: Gyulai Várfürdő Cup). Text: Arek Kwiecień Baja Carpathia 2011 - wyniki końcowe:
fot. Konrad Jęcek: fot. Arek Kwiecień / Sigma Pro: |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||












