Land Serwis

Kuba Przygoński z Pucharem Świata FIA. Nasser Al-Attiyah wygrywa Rajd Maroka 2018

08 Pazdziernika 2018

Kierowca ORLEN Team Kuba Przygoński zajął drugie miejsce na Rallye du Maroc i jako drugi Polak w historii (po Krzysztofie Hołowczycu) wygrał Puchar Świata FIA w rajdach terenowych. W Maroku po raz piąty z rzędu (!) triumfował Nasser Al-Attiyah w Toyocie.

Rajd Maroka był dla pilotowanego przez Toma Colsoula Przygońskiego niemal formalnością. Siedzący za sterami Mini John Cooper Works Rally Polak wypracował dużą przewagę nad rywalami, wygrywając cztery z dziewięciu wcześniejszych eliminacji Pucharu Świata FIA w rajdach terenowych. By sięgnąć po trofeum, wystarczyło dojechać do mety, nie oglądając się na konkurentów. Ostatecznie Kuba Przygoński zajął w Maroku drugie miejsce – rajd wygrał Nasser Al-Attiyah. Ostatnie miejsce na podium zajął Cyril Despres w dakarowym MINI buggy. W czasie trwania rajdu awarie kolejno eliminowały z walki o zwycięstwo innych faworytów: Carlosa Sainza (kłopoty m.in. ze skrzynią biegów), Giniela De Villiersa czy Bernharda Ten Brinke (rolka na trasie). Startu do udanych zaliczyć nie może również Stephane Peterhansel, który tym razem walczył w klasie UTV – jego Yamaha miała jednak problemy z zawieszeniem. 

W klasyfikacji generalnej sezonu Kuba Przygoński wyprzedził Martina Prokopa (Ford Raptor RS Cross Country) oraz Vladimira Vasilyewa (Toyota Hilux), który wycofał się z rywalizacji w Rajdzie Maroka ze względu na awarię skrzyni biegów na jednym z etapów. 

- Przez cały rajd utrzymywaliśmy wysokie tempo rywalizując z dakarową czołówką, więc drugie miejsce tym bardziej cieszy – mówi Kuba Przygoński z ORLEN Team. - Tegoroczny rajd był dużo trudniejszy technicznie i nawigacyjnie, udało nam się go przejechać praktycznie bez problemów – przed Dakarem jesteśmy dobrej myśli i w świetnej formie. Wygrywamy Puchar Świata w cross-country po bardzo długim sezonie. Zaczynaliśmy od zawodów w Rosji pośród śniegu, kończymy na marokańskiej pustyni. Cieszymy się, bo mamy coraz lepsze tempo, a przy tym świetnie się zgrywamy z Tomem, tworzymy drużynę. Mamy za sobą sezon pełen przygód, sytuacji, z których udało nam się sprawnie wyjść. Puchar Świata jedzie do Polski – o tym marzyliśmy przez cały rok i w końcu się udało. Muszę podziękować za to Tomowi, jak i naszym partnerom na czele z PKN ORLEN. Jestem też szczególnie wdzięczny swoim największym kibicom – żonie i córeczkom, rodzinie, która wspierała mnie przez cały rok, choć przez długi czas mnie nie było. By wygrać Puchar Świata, potrzebowaliśmy 40 dni wyścigowych, 100 godzin spędzonych w samochodzie na odcinkach specjalnych – wykonaliśmy naprawdę dużo pracy, by wygrać.