Land Serwis

MINI maxi wyzwanie. Rozmawiamy z Martinem Kaczmarskim, kierowcą X-Raid

Choć ma dopiero 23 lata, dobrze wie, jak jeździć w terenie, co nieraz już udowodnił - przypomnijmy, że m.in. 2 lata temu wygrał MT Series 2011! Później z Jeepa Wranglera przesiadł się do Bowlera Nemesis, którego zamienił następnie na Toyotę Hilux Overdrive. Dziś jest już oficjalnym czlonkiem najlepszego zespołu cross-country na świecie - X-Raid, a w zbliżającym się Dakarze 2014 zasiądzie za sterami MINI All4 Racing w barwach Lotto Rally Team. Tuż przed wylotem na kolejne przeddakarowe treningi zapytaliśmy Martina Kaczmarskiego o kulisy jego umowy z nowym zespołem, szczegóły techniczne MINI oraz jego relacje z swym Mistrzem - Krzysztofem Hołowczycem.

Arek Kwiecień: Co było Twoim największym marzeniem: przesiadka na MINI czy zapisanie się na rajd Dakar?
Martin Kaczmarski:
Chyba patrzę na to wszystko w nieco innych kategoriach, dawno już wyrosłem z marzeń o nowych samochodach jako nowych zabawkach. To raczej wyzwania, konkretne cele, które jako sportowiec mogę osiągnąć w swojej dyscyplinie. Wystartowanie najlepszym samochodem w najbardziej prestiżowym rajdzie świata z dobrym pilotem – ok, na pewno kiedyś o tym marzyłem, ale dziś wiem, że to dopiero połowa sukcesu. Druga połowa to umiejętne poznanie i docieranie do granic możliwości własnego organizmu, psychiki, odporności. Jeśli mogę tutaj w ogóle mówić o marzeniach, to chyba tylko właśnie w kategoriach pokonania własnych słabości. Zwłaszcza tych, o których jeszcze nie wiem, a które zaskoczą mnie w trakcie trzech tygodni Dakaru. I na tę walkę muszę nastawić się tak samo, jak na rywalizację z innymi zawodnikami.

Jeździłeś niezłym Bowlerem Nemesis, później przesiadłeś się do chwalonej przez wszystkich Toyoty Hilux Overdrive, a teraz jesteś kierowcą MINI All4 Racing – terenówki, która zwyciężyła dwie ostatnie edycje Dakaru. Jesteś jednym z nielicznych zawodników, którzy mogą porównać te trzy pojazdy, a zwłaszcza te, o których mówi się najwięcej: Toyotę i MINI. Jaka jest Twoja opinia o tych samochodach?
Każdym z tych samochodów jeździłem na różnych etapach mojego rajdowego rozwoju, na różnych poziomach umiejętności, więc to porównanie nie jest wbrew pozorom takie proste [śmiech]. Do Bowlera mam ogromny sentyment, to moja pierwsza zawodowa rajdówka, która szlifowała mój rajdowy charakter i temperament. Toyota była zdecydowanie szybszym samochodem, zaskoczyła prostotą rozwiązań. MINI to już jednak wyraźnie inna półka, zdecydowanie najbardziej zaawansowana konstrukcja, z jaką miałem do czynienia. Poza tym to pierwszy w mojej karierze diesel, tak więc poznajemy się niemal od początku. Na pewno każdy z tych samochodów czegoś mnie nauczył, wszystkie jednak dały mi też podstawową lekcję z elementarza Cross Country, prawdę, którą każdy, kto w ogóle uprawia motorsport, musi się nauczyć: maszyna może zawieść zawsze i w każdym momencie, milimetrowa część może nagle zatrzymać samochód i wykluczyć Cię z zawodów. Jeżeli będziesz gościem, któremu z takiego powodu puszczają nerwy i który traci energię, za wiele w tej dziedzinie nie osiągniesz. Trzeba pokornie schylić głowę i odciąć emocje. Trzeba też zawsze pamiętać, że koniec rajdu zawsze oznacza początek przygotowań do następnego.

Co najbardziej lubisz (a może celebrity news nie lubisz?) w swoim MINI?
Jeszcze nie wiem. To chyba tak jak z kobietami - za krótko się znamy na takie wnioski. Jestem teraz na etapie fascynacji i zauroczenia [śmiech]. Świadomość, że prowadzisz maszynę, której jest kilka sztuk na świecie, daje poczucie czegoś wyjątkowego. To raz, a dwa to na pewno wielki zaszczyt, że będę drugim za Hołkiem Polakiem, który poprowadzi ten świetny samochód, uznawany za najlepszą rajdową terenówkę świata. Jazda MINI to świetne uczucie. Auto doskonale się prowadzi, jest szybkie, zwrotne i ma dobre zawieszenie. Dysponuje większym momentem obrotowym, ma rewelacyjne właściwości jezdne.

Czy poszczególne egzemplarze MINI X-Raid pod względem technicznym różnią się między sobą?

Każdy kto zna Dakar, wie jak silny jest fabryczny zespół X-raid i ich flagowy model MINI All4 Racing. Dlatego nie wiem, czy tu jest jeszcze w ogóle miejsce na różnicowanie tych jednostek. Każda z nich pod względem technicznym jest niemal bliźniaczo podobna, oczywiste różnice na pewno pojawiają się natomiast w kwestiach indywidualnych ustawień foteli, pedałów, kierownicy itd.

Czy mógłbyś zdradzić kulisy transakcji i umowy z X-Raid? W nowym teamie zapewne nie czujesz się obco, mając „starszego kolegę” w osobie Krzysztofa Hołowczyca...
Zaproszenie do ekipy X-Raid to dla mnie olbrzymie wyróżnienie. Kulisy transakcji? Myślę, że nie ma tu wielkiej tajemnicy, po prostu chyba zobaczyli we mnie potencjał, który już teraz mimo bardzo młodego wieku pozwala mi się ścigać z najlepszymi. Stąd ich propozycja. A takich propozycji po prostu się nie odrzuca [śmiech]. Nie czuję się obco, ale faktycznie obecność Krzyśka jest niezwykle pomocna. On, jako mój profesorre z Lotto Teamu, jest oczywiście moim mistrzem i nauczycielem rajdowego rzemiosła, oprócz tego jednak podglądam go i uczę się od niego całego okołorajdowego życia. Sport to wielkie widowisko, show jest jednym z jego nieodłącznych elementów. A to zmusza sportowców do mierzenia się z sytuacjami pozasportowymi, na które normalnie niekoniecznie są przygotowani – media, konferencje, imprezy ze sponsorami, budowanie wizerunku, wywiady. Czasem nawet tuż przed rajdem, kiedy w głowie chcesz już wyłącznie koncentrować się na zadaniu i maksymalnie skupić. Takie są reguły tej gry. Hołek jest genialny także na tym polu, naprawdę mam kogo podglądać.

Jakie otrzymałeś zadania w zespole? Twoja rola – jako debiutanta – będzie polegała na pomaganiu gwiazdom X-Raid czy dano Ci wolną rękę?

Cel dla każdego jest jeden i ten sam – każdy jedzie, aby wygrać. Myślę, że to najbardziej uczciwe podejście i jednocześnie najbardziej wymagające oraz mobilizujące.

Jak wyglądają Twoje treningi przed Dakarem? Co oprócz Baja Portalegre planujesz jeszcze w tym roku?
Właśnie wyjeżdżam na tygodniowe testy do Maroka, gdzie warunki są chyba najbardziej zbliżone do tych Dakarowych. Na pewno w listopadzie zorganizujemy też jakieś treningi na Dolnym Śląsku. Poza tym codziennie siłownia, ukierunkowana dieta, restrykcyjne programy wysiłkowe. Właściwie jak tuż przed olimpiadą [śmiech]. Z pozoru komuś może się wydawać, że Dakar to jakieś tam bujanie się po wydmach, tymczasem rajd ten wymaga skrajnej koncentracji i umiejętnego rozłożenia sił nie na jedno popołudnie czy weekend, ale na przeszło pół miesiąca! Dzień w dzień czeka cię wyzwanie na granicy ludzkich możliwości. Po odcinku specjalnym wyczerpany niemal wypadasz z samochodu i zapewniasz siebie, że więcej już do niego nie wsiądziesz. Nigdy. Ale po kilku godzinach snu mobilizujesz się i jedziesz dalej. Adrenalina trzyma.

Do startu w Dakarze doszedłeś, pokonując wieloetapową podróż: doświadczenie zdobywałeś m.in. na MT Series, Transgothice, w rajdzie Drezno-Wrocław, po drodze osiągając sukcesy – np. zwycięstwo w MT Series 2011. Czy nauka off-roadu pomaga Ci teraz w ściganiu się po pustyni?
W pewnym sensie tak, ale pamiętajmy, że Off Road z Cross Country ma mniej więcej tyle wspólnego, co Nowy Jork z Nowym Sączem. Zupełnie dwie różne dyscypliny, dwa różne światy, różne trasy i prędkości. Aczkolwiek umiejętności przeprawowe przydały mi się ostatnio na trasach dojazdowych do odcinków specjalnych tegorocznego Rajdu Polski [śmiech]. Tak naprawdę czasami bardzo tęsknie za tymi rajdowymi korzeniami. Brakuje mi uśmiechniętych ludzi, fajnej wyluzowanej atmosfery. Niestety w Pucharze Świata jest straszna napinka, gra o wysoką stawkę nie pozwala na relaks. Jak tylko znajdę czas, na bank pojawie się na jednym z takich rajdów, wyciągnę swojego starego grzmota Wranglerka i przypomnę sobie zabawy w błocie.

Kto według Ciebie wygra Dakar 2014?;)
Jako zawodnik X-RAID powinienem powiedzieć, że któryś z kierowców mojego teamu. Jako uczestnik programu mistrz-uczeń powinienem powiedzieć, że na pewno mój mistrz Krzysztof Hołowczyc. Jako zdeterminowany sportowiec powinienem powiedzieć, że wygram ja. A jako skromny 23-letni facet powinienem powiedzieć, że na pewno nie ja, że na mnie przyjdzie jeszcze czas. Tak więc sam widzisz, że to nie jest proste pytanie [śmiech]. Na pewno czuję dużą odpowiedzialność, gdyż Mini All4 Racing zobowiązuje do walki o wszystko. Wiem jednak, że konkurencja na rajdzie będzie ogromna, a każdy z zawodników czołówki będzie chciał stanąć na podium.

Rozmawiał: Arek Kwiecień, fot. Lotto Rally Team