Land Serwis

Wystartowała Ładoga Trophy 2016. Polacy mierzą się z legendą

28 maja w Sankt Petersburgu rozpoczęła się 20. edycja ekstremalnego rajdu Ładoga Trophy. Na starcie stanęło 240 maszyn, w tym dwie z polskimi rejestracjami: Jeep Wrangler Dagmary Kowalczyk i Romana Popławskiego (będzie rywalizował w klasie TR-2) oraz amfibia ARGO HDI 750, za której sterami zasiądą doświadczeni Wojciech Antoniuk i Arek Najder (klasa ATV Special).

Na zawodników czeka blisko 1200-kilometrowa, bardzo trudna trasa, na której pokonanie będą mieli 9 dni. Niektóre z odcinków specjalnych liczą 200 kilometrów, ale na „Ładodze” dużym wyzwaniem są nawet dojazdówki.

- Przez wiele lat słuchałam opowieści o Ładodze z wypiekami na twarzy – mówi Dagmara Kowalczyk. - O niesamowitych, niespotykanych nigdzie indziej terenach, o słynnych "pływających łąkach", czyli połaciach traw, roślin i drzew, rosnących na kilkunastocentymetrowej warstwie ziemi. Pod niewinnie wyglądającą łąką, znajduje się głęboka woda. Przerwanie gęstego, zielonego kożucha grozi zatopieniem samochodu. I niejedno auto na zawsze zostało już na Ładodze. Wiele słyszałam też o przyjaznej atmosferze na campach, niesamowitych konstrukcjach budowanych specjalnie na ten rajd, ale też o bardzo ciężkich odcinkach specjalnych, które czekają załogi startujące w najtrudniejszych klasach.

Obie polskie załogi odpowiednio przygotowały się do czekającego ich wyzwania. ARGO Wojtka i Arka to ośmiokołowa amfibia napędzana 30-konnym silnikiem, która być może nie jest najszybszym czterokołowcem w terenie (max na lądzie 32 km/h, a w wodzie 5 km/h), ale za to słynie z wytrzymałości i skuteczności. Jedno jest pewne – na pewno w wodach Ładogi nie utonie.

Jeep Dagmary i Romana również przeszedł modernizację. - "Ładoga Trophy'" wymaga specjalnego "dozbrojenia" samochodu w odpowiednie, przystosowane do jazdy po moczarach opony – opowiada Romek. - Dlatego nasze agresywne Simexy, zamieniliśmy na Boggery Super Swamper. Niezbędnym wyposażeniem są tu również kotwica, metalowe trapy, nieskończone ilości lin oraz wytrzymała wyciągarka. Stąd zamontowanie w naszym rajdowym Jeepie, dwusilnikowej, zmodyfikowanej, elektrycznej wyciągarki Dragon Winch. Na Ładoga Trophy "rajdowe miasteczko" przez dziewięć dni przemieszcza się wokół jeziora, stąd niezbędny jest odpowiedni serwis i samochód serwisowy. Na naszym poprzednim, zagranicznym rajdzie Rainforest Challenge w Malezji, okazało się że do naszego auta zbudowanego na bazie Nissana Patrola nigdzie nie można dostać zapasowych części, tym razem jesteśmy przygotowani praktycznie na wszystko. Co prawda nie chcemy, żeby sprawdziło się prawo Murph'ego - "Im więcej masz, tym więcej ci się zepsuje", dlatego rozpatrujemy porzucenie paru rzeczy po drodze.

"Ładoga Trophy" zakończy się 5 czerwca. Dużym sukcesem jest już samo dotarcie do mety rajdu, więc trzymajmy kciuki za Polaków!
MM